Wśród najemców galerii, centrów i parków handlowych, oprócz pojedynczych marek z małym asortymentem, można znaleźć również markety, drogerie, sklepy sportowe, sieciówki odzieżowe i wiele innych podmiotów, które wydają gazetki i katalogi reklamowe dla swoich klientów już od ponad dwóch dekad. Produkcja tego typu papierowych ofert jest dosyć droga i często, zamiast trafiać do odbiorców, ląduje w koszu na śmieci. Na ratunek w takiej sytuacji przychodzą gazetki mobilne, których konsekwentny wzrost zauważa się już od kilku lat.

Coraz mniej czasu, coraz większe potrzeby

W zeszłym roku jedna z katowickich galerii handlowych przeprowadziła wśród swoich klientów sondaż. Wynikało z niego, że aż ¾ z nich przychodzi na zakupy z konkretnym planem, by zamiast wielu godzin, spędzić w centrum kilkadziesiąt minut i kupić to, po co przyszli. Aż 56 proc. przyznaje się do tego, że przed docelowymi zakupami, przegląda produkty w sieci (webrooming), korzystając z różnych urządzeń. Klienci uwielbiają gazetki reklamowe, ponieważ bardzo często pozwalają im one zaoszczędzić pieniądze. Mają jednak coraz mniej czasu na przeglądanie wszystkiego, co trafia do ich skrzynek pocztowych. Nic więc dziwnego, że zamiast otrzymywać ofert drogą tradycyjną, wolą sprawdzać je w swoim smartfonie.

Wszystkie gazetki w jednym miejscu

Brytyjscy psycholodzy udowodnili, że przeciętny użytkownik smartfona korzysta z niego aż 5 godzin dziennie. Dużą część tego czasu poświęca na poszukiwanie i przeglądanie ofert. Nic więc dziwnego, że z aplikacji oferujących darmowe gazetki reklamowe, takich, jak na przykład Qpony, aktywnie używa w naszym kraju już kilka milionów osób. Z m-gazetek można przecież korzystać również podczas samych zakupów. Na pewno o wiele łatwiej jest przeglądać je w sklepie na swoim smartfonie, niż wertując papierowe strony, spacerując między półkami.

Oszczędzaj pieniądze i chroń środowisko

Względy finansowe i ekologiczne są jednymi z głównych argumentów przemawiających za wyższością gazetek w mobilnym wydaniu nad tymi tradycyjnymi. Dla przykładu, wydając 2 miliony 36-stronnicowych, papierowych gazetek w najpopularniejszym formacie A3, produkcja wyniesie nas 460 tysięcy złotych. Przy wersji mobilnej koszt ten redukuje się do 120 tysięcy . Przenosząc oferty gazetkowe do mobile’u, zaoszczędzimy również na kolportażu, który jest nieodzowną częścią wydawania gazetek papierowych, a o który nie musimy się martwić, umieszczając swoją gazetkę w aplikacji.

Mierzalne efekty

Kolportaż gazetek reklamowych w tradycyjnym, papierowym wydaniu jest bardzo trudny, a nawet niemożliwy do zmierzenia pod względem efektywności. W przeciwieństwie do mobilnych wersji, które pozwalają ustalić czas przeglądania konkretnych ofert przez konkretne osoby. Analiza tego typu danych pomaga osobom pracującym nad aplikacjami wyciągać wnioski na temat trendów, jakie zachodzą w gazetkowej rzeczywistości i przekładać je na rozwijanie swojego produktu oraz raportowanie wydawcom o zainteresowaniu ich reklamami.

Jak może wyglądać przyszłość?

Wyobraźmy sobie, że wracając z pracy komunikacją miejską, przeglądamy mobilne gazetki z ulubionych sklepów. Klikamy w produkty, które planujemy kupić, a one dodają się do listy zakupowej w tej samej aplikacji. Dzięki temu oszczędzamy czas – zarówno podczas planowania, jak i samych zakupów – i po raz kolejny dbamy o środowisko, nie marnując kartek na tworzenie odręcznych spisów. Mało tego, inteligentna lista dzieli nam produkty na sklepy, w których je dostaniemy, informuje nas o dostępności asortymentu w najbliżej okolicy i pozwala w każdym momencie wrócić do samej gazetki, by raz jeszcze zobaczyć konkretną rzecz. Brzmi niewiarygodnie? A jednak właśnie tak może wyglądać przyszłość gazetek reklamowych, bez przeglądania których mnóstwo osób nie potrafi się obyć.

 

Tekst ukazał się na łamach miesięcznika GALERIE HANDLOWE maj 2016 (04/2016)